Na wstępie należałoby się przedstawić…
Zatem rączki mnie świerzbią, żeby napisać: jestem piękna, mądra i bogata.
I tu – niestety – zadek mój ucierpiał okrutnie wskutek bolesnego zderzenia z ziemią, gdyż…
Primo: Piękna to ja miałam być w założeniu… A potem podmienili mnie w szpitalu. A jeszcze potem miałam w związku z tym dość trudne dzieciństwo. Wprawdzie kochał się we mnie kolega w podstawówce, ale to się nie liczy. Po latach spotkałam go z żoną – z całym szacunkiem: ma FATALNY gust…
Secundo: Z mądrością też bym zanadto nie galopowała. W genach nie odziedziczyłam, z wiekiem nie nabrałam… Ale nadrabiam MINĄ. W towarzystwie siedzę, nic nie mówię, słucham… Wszyscy myślą: „Boże, jaka ona mądra, taka mądra, tyle ma do powiedzenia, że aż milczy”. A ja milczę, bo… Tak właśnie.
Tertio: Bogactwo… Taaa… Na ten temat proponuję spuścić litościwie kurtynę milczenia i skwitować dyplomatycznie: na wszystko przyjdzie czas.
Zasadniczo jestem pogodnym homo sapiens, z dużym poczuciem humoru i ogromnymi pokładami życzliwości dla świata i jego mieszkańców.
Ale też miewam chandry. Aktualnie też mam, taką tycią… Więc postanowiłam założyć blogusia. Lepszy taki pretekst, niż żaden, ne spa?