Całą drogę z domu do pracy myślałam. Jechałam i myślałam.
Wyprzedził mnie autobus przegubowy i facio na rowerze.
Myślałam, myślałam i nic nie wymyśliłam.
Miałam chwilami wrażenie, że jestem już bliska puenty… Ale to wrażenie było tak ulotne, że już sama nie jestem pewna…
Nad czym tak myślałam?… Sama dokładnie nie wiem…
Jak zdefiniować miłość?…