Poker

W poprzednim wcieleniu na pewno byłam chomikiem. Mam denerwujący zwyczaj upychania po kątach różnych śmieci, które jeszcze-się-mogą-przydać. Od czasu do czasu muszę więc robić remanent w szafkach i organizować segregację gadżetów najróżniejszych – co do śmieci, a co jeszcze-się-może-przydać. 

Przy okazji znalazłam talię kart.

– Pokerek? – zaproponowałam towarzystwu.
– Z wami? Przecież kobiety nie potrafią grać w pokera! – odparował Piotr.

No żesz miauwa… Ta zniewaga krwi wymaga!

– Rozbierany! – zadecydowała moja siostra stanowczo.
– To zmienia postać rzeczy. Takie wyzwanie przyjmuję – Piotruś uśmiechnął się przebiegle.

Kilkanaście partyjek później rzeczywistość zastała mnie i młodą w komplecie odzieży wierzchniej, panów zaś w samych jeno bokserkach. 🙂

I kto jest mistrzem? No?? No???

Resztki męskiego honoru uratował dzwonek do drzwi, na dźwięk którego Paweł, bardziej niż ochoczo, poderwał się otworzyć. Borys, stojący w progu, zlustrował Pawła z góry na dół, z dołu do góry i ponownie z góry na dół. Uśmiechnął się szeroko i zatarł ręce: Ale fajnie trafiłem! Orgietka?…

Czy ktoś jeszcze ma ochotę na małe rozdanko z kobietami, które nie potrafią grać w pokera?… ;)

Dodaj komentarz