Studenci…

Młode pokolenie… Przyszłość narodu… A część z nich – o zgrozo – to zastępy przyszłych lekarzy… Od nich niejednokrotnie będzie zależało nasze zdrowie i życie. Zatem tak sobie myślę, że bezpieczniej chyba jest od razu spokojnie sobie umrzeć. Tak na wszelki wypadek. Bo aż strach żyć…

Od zawsze powtarzam: żeby skończyć studia, nie trzeba być specjalnie bystrym, mądrym, inteligentnym – wystarczy być pracowitym. Ot co. Kiedyś przez myśl przeszły mi studia medyczne. Pogoniłam wówczas ten pomysł w diabły. Bowiem lekarz musi dokształcać się przez całe życie, a ja jestem patentowanym leniem. Trudno.

(Co nie zmienia faktu, iż bardzo żałuję, że nie zdecydowałam się na weterynarię. Ot, dygresja taka…)

Tyle tytułem wstępu.

Ad rem.

Paweł instruował dziś grupkę młodzieży w zakresie krwotoków tętniczych i żylnych. Instruktaż dotyczył konkretnie sposobów tamowania wyżej wymienionych. Gdy poinformował brać studencką, że w przypadku krwotoku szyjnego nie stosuje się ucisku, padło inteligentne pytanie:

Ale dlaczego?!

Paweł, wzdychając wymownie: Bo potem zapytają nas, czemu powiesiliśmy pacjenta w karetce…

 

Wpadłam pod stół i niniejszym zaliczyłam kolejny w swoim życiu zgon. :)))

Dodaj komentarz