Jeden : zero

Dla kici oczywiście.
Nie dała się dziś złapać. Pamięta ostatnią akcję i nie jest głupia.

Na szczęście żaden fałszywy ruch nie został wykonany, zatem nie sądzę, żeby Ósemka straciła do mnie zaufanie. Jutro ponowna próba.
Będę relacjonować na bieżąco.

Piotr jest na mnie obrażony.
– Nie wzięłaś mnie na akcję, to się nie udało. Pfff. Z lisem jakoś daliśmy radę. A do małego kotka angażujesz jakąś kociarę, zamiast eksperta. Pfff.

Wyjaśniłam grzecznie, że lis to był grubszy kaliber. A do małej koteńki nie musiałam uruchamiać aż takiej broni biologicznej.

No to się obraził.
Śmiertelnie.
I co teraz?
Muszę jakoś z tym żyć, co nie?…

Włączcie, proszę, kciuki za kolejną próbę pacyfikacji pingwinki.

Dodaj komentarz