Paweł siedział nad kosztorysem. Zamyślony jak Salomon. Pykał se w tym zamyśleniu długopisem. Klik, klik…
– Wiesz, widziałam ostatnio mema z panem Macierewiczem…
Klik, klik…
– Skoro narodowi nie pasowało, że uprzedni minister MON był psychiatrą, PiS wziął sobie do serca opinię społeczeństwa…
Klik, klik…
– Zatem teraz ministrem MON został pacjent…
Klik, klik…. Jebut – zmaltretowana skuwka nie wytrzymała napięcia i poleciała w kierunku sufitu, odbiła się rykoszetem od lampy i wpadła do zlewozmywaka.
Paweł westchnął, nadal zadumany:
– Cóż… Jaki kraj, taki Banderas…
🙂