RMF FM

Jadąc rano do pracy…

Wróć!

Stojąc rano w korku w drodze do pracy, słucham radia.
Czasem jest to Zet, czasem RMF. Jeśli w Zetce jest akurat pani Chełminiak, przełączam na RMF.

(Dygresja nr 1: Głos wspomnianej pani redaktor strasznie mnie irytuje i nie jestem w stanie wysłuchać nawet minuty jej wypowiedzi. No sorry, Winnetou…)

W RMF zorganizowali konkurs na najlepszą opowieść związaną ze studniówką.

(Dygresja nr 2: Ja studniówki nigdy nie miałam, mimo, że posiadam wykształcenie wyższe, zatem przez szkołę średnią musiałam – siłą rzeczy – przebrnąć. Czuję się pokrzywdzona przez los, mam świadomość, że coś straciłam i jest mi trochę przykro… Ale to dłuższa historia.)

Otóż konkurs RMF-u wygrała pani, która przyznała szczerze, że bardzo nie odpowiadał jej kolega, z którym na swoją studniówkę miała się udać. Nie lubiła go, nie podobał jej się i w ogóle. Zero chemii. Ale słowo się rzekło, głupio było odmówić, cóż, doszła do wniosku, że jakoś się musi przemęczyć.
Aktualnie obchodzą swoje 25-lecie małżeństwa.

Strasznie mnie to wzruszyło. Naprawdę.

I skłoniło do refleksji nad własnymi kolejami życia, bowiem…
Gdy poznałam Pawła, nie przypasował mi strasznie. Uznałam go za mruka, który życie bierze zbyt serio i do niczego nie ma dystansu. O posiadanie poczucia humoru nawet go nie podejrzewałam. Poza tym moim typem jest duży miś o facjacie drwala, a Paweł jest zgrabniutkim facecikiem o twarzy cherubina. Nie no, noł łej.
A teraz najlepsze: w pierwszym etapie znajomości byłam święcie przekonana, że jest gejem.

A TERA co?
Jak ja wyglądam?…
Słabo trochę, co nie?…

🙂

Dodaj komentarz