Dzisiejszy poranek był dosyć niezwykły.
Otóż obudził mnie ucisk na klatce piersiowej…
Otwieram zaspane oko, patrzę, a tu… Ósemka siedzi mi jak gdyby nigdy nic na mostku i ugniata.
Zauważyła moje otwarte oko, przerwała ugniatanie, zastygła i zaczęła PACZEĆ.
Następnie dokładnie moje oko obwąchała i… strzeliła mi dwa barany w oba policzki.
Nie wiem, co powiedzieć.
🙂