Z czystej ciekawości.
Obejrzałam „Smoleńsk”, bowiem ukazał się w sieci.
Podeszłam do misji z maksymalnym obiektywizmem, mając świadomość, iż dzieło jest propagandowe i z gatunku science-fiction…
Skusiły mnie też opowieści o salwach śmiechu w salach kinowych w newralgicznych momentach…
Reasumując: lubię s-f, komedie również, zatem zaryzykowałam – z założeniem obejrzenia rządowego produktu jak swoistego rodzaju filmu przyrodniczego, z dystansem, scricte poglądowo, rozumiecie…
Nie.
Po dwukroć: nie.
Po trzykroć: NIE, NIE, NIE!
Liczyłam na ubaw.
Ostatecznie spodziewałam się jakiegoś filmu akcji.
Powiem tak: gorszego gniota w życiu nie było mi dane oglądać.
Po 30 minutach oglądania tego dzieła byłam już wymęczona, jak po zsyłce na galerach… Ale postanowiłam, że dotrwam. Że będę dzielna. Jak Rambo. Jak Chuck Norris. Jak kaczor Donald na wakacjach.
No ja prdl…
Fabuły praktycznie żadnej.
Jechanie na rosjan – nahalne, na siłę, na chama… Ale tego akurat można się było spodziewać.
Jechanie na Tuska – jak wyżej.
Gra aktorska – masakra. Pani grająca główną rolę była bardziej drewniana, niż Kożuchowska i obu Mroczków razem wziętych. Serio – mimo, że na aktorstwie znam się, jak na balecie – zagrałabym to lepiej.
Jednym słowem: dramat.
Miałam jeszcze cichą nadzieję, że osławiona przez trailery końcówka z duchami oficerów zamordowanych w Katyniu, salutujących Lechowi, rzucających się na szyję reszcie pasażerów Tupolewa, wklepie mnie w glebę ze śmiechu… Nie wklepała… Była wręcz żenująca…
Jedynym akcentem próbującym ratować ten film i wywołującym nieśmiały uśmiech, jest kreacja pana Zelnika w roli tajnego agenta, który przemyka kurcgalopkiem między drzewami, niczym szpieg z Krainy Deszczowców. (Karramba!) Gdyby nie całokształt, to słowo daję, że bym się uśmiała. Niestety był to już umęczony uśmiech niemal przez łzy…
Panie Krauze: wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Przed całym światem.
Co się zobaczyło, tego się już nie odzobaczy.
Zaposiadam traumę na całe życie.
Dzięki, panie Krauze.
Niniejszym współczuję wszystkim rodzinom osób, które w Smoleńsku zginęły.
Jeszcze bardziej współczuję, jeśli obejrzały tę szmirę.
Miauwa no… 