Idzie ku lepszemu…
Będzie wykład niniejszym.
Proszę o przygotowanie notesików i pisadełek, bo ważne dla zwierzolubów.
Gdy zaczęłam podawać Rudolfowi Orungal, zmiany skórne przestały się powiększać, przyschły i wyblakły. Zatem, gdy usłyszałam wynik PCR: zero grzyba, lekko zgłupiałam, przyznam.
Zaczęłam myśleć – co jeszcze mogło się zbiec z momentem podania leku… Przewróciłam swój mózg niemal na lewą stronę i w końcu zaskoczyłam – KARMA!
Jako że ostatnio przerabialiśmy na praktykach składy karm dla różnych gatunków zwierząt, działanie ich poszczególnych składników na zwierzęcy organizm, a również – o czym zielonego pojęcia do tej pory nie miałam – znaczenie kolejności ich wyszczególnienia w składzie… TADAM!
Ostrzegam niniejszym opiekunów czworonogów.
Psy głównie uczula kurczak. To zwykle podstawowy winowajca alergii.
U kotów rzadziej, bo kot jest drapieżnikiem bezwzględnym i kurczak nierzadko występuje w jego diecie w warunkach naturalnych. Ja wiem, że weci często stawiają na kurczaka, jeśli pacjentem jest kot, ale to niestety świadczy o wrzucaniu obu gatunków w jeden wór.
Kota mianowicie najczęściej uczulają składniki roślinne.
Moje sierściuchy funkcjonują na Royalu od zarania dziejów – od urodzenia/od adopcji kota młodego/od adopcji kota dorosłego.*
(* niepotrzebnego nie skreślać)
Z racji stanu zakocenia w moim domu, nabywam wory karmy 10-12 kg. I przy każdym zakupie staram się zamawiać inny rodzaj, żeby urozmaicić…
Ostatnio na stanie była karma RC Digestive Care – dla wspomagania prawidłowego trawienia, dla wrażliwego układu pokarmowego. Troskliwa pańcia jestem, to zadbam, c’nie?
Z podaniem Orungalu zbiegły się pustki w michach, więc zaserwowałam futrom dla odmiany RC Sensible 33 – dla wrażliwego przewodu pokarmowego. Niby mała zmiana. A jednak!
Pierwsza z ww. karm uaktywniła u rudzielca alergię.
Druga sprawiła, że kot wraca do siebie.
Przyczyna?…
Porównałam skład.
Pierwsza zawiera izolat białka roślinnego. Druga wprawdzie też, ale w pierwszej jest on na pierwszym miejscu, zatem jest on składnikiem podstawowym. W karmie dla mięsożernych, kumacie…
Zaraz za nim zaszczytne drugie miejsce zajmuje – uwaga – mąka pszenna, która stanowi jeden z najbardziej uczulających koty składników. Druga karma nie zawiera jej wcale.
Miauwa mać!
Czytajcie, proszę, uważnie składy karm przed podaniem ich swoim zwierzętom.
W razie wątpliwości i pytań – służę radą.
(Podpowiedź od mojej koleżanki, prowadzącej sklep zoologiczny: jeśli opakowanie ulubionej karmy Waszego pupila nagle zmienia szatę graficzną, stanowi to jeno zachętę do jej ponownego nabycia, bo skład na pewno się skiepścił.)
Jestem wmauwiona.
Wróć!
Jestem wkurwiona.
Bo Rudi cierpi przez mój brak czujności. 😦
Dziękuję za uwagę.