Zaczęło się od przecudnego poranka kolejnego dnia roboczego, kiedy to muszę zwlekać się z betów o nieludzkiej porze.
W budziku mam ustawioną drzemkę, dzięki której mogę powolutku dojrzewać do owego przykrego faktu, z łbem słodko wciśniętym w poduszkę.
Ale nie dane mi było. No, miauwa, nie dane!
Na szafce nocnej mam stos płatków z lekami. I Florian, słodki kiciuś… Nie, miauwa, koci skurwiel w anielskiej kociej postaci, postanowił się nimi pobawić. (Dla słabo zorientowanych: płatki z lekami szeleszczą, jak jasna cholera!) Micha pusta, to trzeba interweniować, ne spa?! Bo przez kolejne dziesięć minut słodki kiciuś zejdzie z tego łez padołu w spazmach głodowych!
W półśnie raz zrzuciłam ręką z szafki białe nienażarte dupsko…
Potem drugi raz…
Za trzecim razem – totalnie już rozbudzona i wściekła – wyrzuciłam grube białe dupsko z sypialni i trzasnęłam drzwiami.
Szybko wróciłam do podusi, ratując resztki drzemki…
– Jak mogłaś tak bezceremonialnie wyprosić mojego ukochanego kotusia? – Miauknął Paweł, strzelając sobie niniejszym uroczo w kolano.
– Jeszcze słowo, a wylądujesz razem ze swoim ukochanym kotusiem za drzwiami – warknęłam złowrogo, desperacko próbując reanimować mój sen.
– Yyy…
I takim oto sposobem szlag trafił moją drzemkę.
Na zakład pojechałam już mocno wkurwiona.
Bez kawy, bez makijażu, z sińcami pod oczami do kolan.
Następnie wpieniłam się w robocie.
Tym razem na moich najemców.
(Wspominałam już kiedyś, że wzięłam sobie na łeb opiekę nad dwoma wynajmowanymi mieszkaniami. Z jednym nie ma problemów, z drugim zaś co chwila coś.)
I powiem tak… Jestem wyrozumiała, ugodowa i mam miętkie serce. Staram się być fair.
Mam tylko jedną wadę – oczekuję w zamian tego samego.
I zniesę wszystko, z wyjątkiem kłamstwa.
Na kłamstwo jestem uczulona.
Dzięki mojemu ex-mężowi mam na nie wręcz alergię – dostaję wysypki, wybroczyn, ślinotoku i wpadam w dziką furię.
Od przyszłego miesiąca będę szukać nowych najemców.
Oko mi lata.
(Wiem, magnez.)
Jestem niewyspana, nadal chora i wkurwiona.
Nie przytulać, nie głaskać, nie pocieszać.
Gryzę!
