Nasze technikum weterynaryjne cierpi na chroniczny niedobór kadry. W związku z czym razem z Patką ostatnio nauczamy nowy narybek.
(Nawet mi się nie śniło, że kiedykolwiek stanę po tej drugiej stronie biurka.)
Życie zaskakuje.
Wzięłam ostatnio na siebie aseptykę, chirurgię i obliczanie dawek leków. Całe szczęście, że towarzystwo jest kumate, więc idzie im jak po maśle.
Przy tejże okazji nasunął mi się poważny problem, o czym chciałabym poinformować opiekunów zwierząt wszelkiego gatunku i maści. Być może już o tym wspominałam, ale – jak to mówią – od przybytku głowa nie boli.
Rzecz się tyczy leków podawanych w iniekcji drogą podskórną. Każdy może się tego nauczyć. Teoretycznie. Każdy opiekun chronicznie chorego zwierzaka, który wymaga regularnych zastrzyków, wręcz powinien się tego nauczyć.
Samodzielne podanie leku w domowym zaciszu oszczędza stresu, jaki sprawia sierściuchowi jazda do lecznicy.
Jak podać zastrzyk podskórnie?
Łapiemy fałd skóry, ciągniemy do góry robiąc tzw. „namiocik” i wkłuwamy się pod skórę. Musimy wyczuć wysokość wkłucia – nie kłujemy mięśnia, nie kłujemy też góry fałdu – zastrzyk musi być wykonany równolegle do mięśnia u dołu „namiociku” skórnego. Czyli podskórnie.
Nawet doświadczonym wetom zdarza się wkłuć śródskórnie – gdy zwierzę się wyrywa, szarpie, gryzie, drapie… Niestety.
Podanie leku śródskórnie wiąże się ze sporym ryzykiem.
Lek się oczywiście prawidłowo wchłonie, ale w miejscu iniekcji może powstać tzw. odczyn poszczepienny – miejscowa martwica skóry.
(Załatwiłam tak kiedyś mojego Kuzco. Martwica była głęboka na jakieś 4 mm, a strup miał średnicę pięciozłotówki. Rana goiła się jakieś pół roku. 😦 )
I teraz przechodzimy do najważniejszego:
Jeśli powstały strup z łatwością przesuwa się nam po mięśniach razem ze skórą – jest spoko. Wystarczy obserwować, ewentualnie można ostrożnie przycinać po bokach strup gojącej się rany (nigdy nie odrywać!) i czekać, aż się wygoi.
Jeśli strup się nie przesuwa, to może oznaczać, że tworzy się korzeń w mięśniu i jest to sytuacja bardzo poważna. Możliwe, że formuje się mięsak, który szybko rakowacieje. Należy na cito zrobić biopsję, sprawdzić, czy zmiana ma cechy złośliwe i w razie potrzeby działać!
Mięsak, jak każda zmiana nowotworowa, musi zostać usunięta wraz ze sporym zapasem zdrowej tkanki. Zatem pilnujcie swoich wetów – zastrzyk podskórny zawsze bezpieczniej jest wykonać w okolicy uda zwierzęcia, niż np. przy łopatce. W sytuacji awaryjnej zwierzak z odczynem na udzie może zostać poddany amputacji kończyny i żyć szczęśliwie przez kolejne wiele lat.
Zwierzak z mięsakiem na grzbiecie po prostu nie ma szans.