…wmauwiona jestem.
TU jest początek historii.
Fundacja achowała i ochowała, jak to oni się kicią zajmą… Jak to kicia w sielankowej atmosferze urodzi kocięta, wychowa, wykarmi… Jak to kocięta i sama dzielna mama znajdą dom… Brakuje jeszcze trzepotu skrzydeł białych gołąbków.
Normalnie, jak to mawia mój brat: Pierdolone białe gołąbki są proszone na scenę, w celu podniesienia dramatyzmu!
Miauwa!
Ósemka została wysterylizowana – plus.
Była to sterylka aborcyjna – minus.
Miała ponoć trzy kociaki… Dwa martwe, ale jeden żywy. Nie dali mu szansy…
Kotkę zastałam któregoś poranka na jej stałym miejscu pod drzwiami biurowca – przerażoną, zdezorientowaną, ze świeżą blizną po sterylce… Wypuścili ją z powrotem na ulicę…
Nie pozwoliła do siebie podejść. 😦
Miesiąc zajęło mi odpracowanie jej zaufania. Trzydzieści dni nawoływania, napełniania miseczek, wyciągania dłoni do powąchania… Po owych trzydziestu dniach lęku, syku i parskania Ósemka zaczyna mi ufać na nowo. Daje mi się głaskać, tarmosić, a nawet smyrać po brzuszku… Nikt inny nie ma tych przywilejów.
I wszystko wróciłoby w miarę do normy, gdyby nie fakt, że administratorce budynku nagle zaczęły przeszkadzać kocie miseczki przy drzwiach. Przecież to tak nieestetycznie wygląda… A tu przychodzą ludzie na poziomie, z klasą… (Btw nie zauważyłam nikogo takiego, odkąd tu pracuję.)
Nieważne, że pół budynku Ósemkę dokarmia… Nieważne, że w ślad za usuniętymi miseczkami pojawiają się kolejne…
Jest problem.
Kolega ma kota jedynaka, który bardzo emocjonalnie reaguje na dokocenia. Zatem już nie próbują. Ok.
Koleżanka ma psa. O kocie marzy. Ale jeszcze nie teraz. Ok.
Kolega ma dwa koty, a przy trzech już byłby tłok. Ok, miauwa.
Ja mam w domu cztery koty.
Też tłok, ne spa?
Moje koty przeżyły najpierw śmierć Maniutka, którego zabił nowotwór…
Potem przeżyły stres związany z dołączeniem Majkela do stada.
Następnie musiały zmierzyć się z FIP Mikusia, który go zabił.
I dodatkowo za każdym razem absorbowały moje emocje…
Aż dziw bierze, że są zdrowe…
Myślicie, że jest jeszcze coś na tym łez padole, co może na nich zrobić wrażenie?…
Mam nadzieję, że nie.
Powiedzcie, że nie, błagam, bo właśnie podjęłam decyzję.