Rudolf…

Wyczułam dziś u niego guzka. 
Na grzbiecie, zaraz za łopatkami.
Spanikowałam maksymalnie.
Obdzwoniłam wszystkich przyjaciół i znajomych, którzy są weterynarzami albo mają jakiekolwiek doświadczenie.

Skupiłam się na powtarzającej się, pozytywnej diagnozie, iż to najprawdopodobniej efekt wpompowywania przeze mnie zastrzyków w kota – dokładnie w tym obszarze. Jeśli tak jest – stopniowo zniknie.

Mam nie panikować i obserwować.

Trzymajcie kciuki, proszę, bo cokolwiek stanie się TEMU sierściuchowi, to wlepi mnie w glebę i zabije. Jeśli nie fizycznie, to na pewno emocjonalnie.

Miauwa…

😦

Dodaj komentarz