Tadam!
Bynajmniej nie z powodu kaca, trzęsiawki, tudzież innego rodzaju chwytających boleśnie za gardło szponów nałogu… Nie, nie.
Od dwóch dni miałam migrenę… Ok, dobra, wiem. Migrenę to mogła mieć baronowa Krzeszowska, a mnie co najwyżej łeb napiernicza Ale potrzebowałam natychmiast ibupronu, prawie jak alkoholik wódki, a monopolowy był akurat otwarty, so…
Po dokonaniu zakupu, zapłaceniu i skierowaniu się do wyjścia, okazało się, że drzwi nie chcą ze mną współpracować. Gdy w końcu ustąpiły – centralnie przywaliły w stojącą obok szklaną wystawkę UPIORNIE-DROGIEJ-WHISKY. Nosz… Wystawka wraz z rzeczonym alkoholem z hukiem wylądowała na podłodze, a ja stoję na zgliszczach ze wzrokiem spaniela i się jąkam…
– Proszę pana, bo one, te drzwi, to mi tak niechcący…
Sprzedawca oskarżycielsko: No nie wiem, trzeba będzie za to zapłacić!
Miałam ochotę zakopać się pod płytki podłogowe…
Na szczęście obecny był jeszcze jeden klient, który przemówił: Nie jestem adwokatem tej pani, ale te drzwi nie są w żaden sposób zabezpieczone. Każdemu się mogło zdarzyć.
(Tylko dlaczego, do miauwy nędzy, tym KAŻDYM jestem zawsze ja?)
Puszczono mnie wolno.
Boże, ze stresu nawet nie pamiętam, jak mój wybawca wyglądał, mimo to i tak kocham go dozgonnie.
A łeb mnie przestał boleć natychmiastowo.
Mogę niniejszym powiększyć kolekcję swoich osiągnięć – pierwszy spalony sklep w okolicy.
Ale spokojnie, zostały mi jeszcze dwa spożywcze. Mam szansę rozwinąć skrzydła.